-Ale tu pięknie...-powiedziałam
-Ta. A czego się spodziewałaś,że będę chodzić po jakiejś ruderze?-Udałam,że tego nie słyszałam.
-Pójdę po źrebaka-Odburknęłam.
-Przyprowadź go tu. Trochę zgłodniałam-Uśmiechnęła się zabójczo.
-Wiem co mam robić. Nie musisz mi rozkazywać. -Odpowiedziałam,a ona naburmuszyła się. Kiedy odchodziłam powiedziała:
-Tylko nie wracaj-i zaśmiała się złowieszczo.
-Pffff-i pobiegłam. Po dłuższym czasie szukania,znalazłam wystraszonego źrebaka siedzącego w norze.
-Tu jesteś.-Powiedziałam. Młody ucieszył się na mój widok. Byłam już człowiekiem.-Trzeba cię jakoś nazwać. Nie mogę na ciebie wołać "Źrebaku". Hmmm...Gruzin!-Wykrzyknęłam. Konik się zląkł. -Wybacz. Nazwę cię Gruzin. Choć musisz gdzieś mieszkać.-I zaprowadziłam go do stajni zamkowych.-Tu będziesz mieszkać puki nie dorośniesz,a potem jak chcesz.-Uśmiechnęłam się.
CDN...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz